Dodano: 0 0000
budowa Największy z krukowatych (o połowę większy od wrony), błyszcząco czarny z metalicznym połyskiem. Młode są matowe o brązowym odcieniu z żółtymi zajadami w kątach dzioba. Silny, gruby dziób o zakrzywionej ku dołowi szczęce i nogi - czarne. Najpewniejsza rozpoznawcza cecha w terenie – podobnie jak u bielika – klinowaty ogon przypomina grot oszczepu, nie jest więc idealnie półokrągły, czyli wachlarzowaty jak u większości ptaków w ogóle i wszystkich pozostałych krukowatych („Przewodnik Ptaki” Karel Hudec; „Zoologia dla leśników” ...; przypisek autora).
występowanie Lotniska polowe przylegające do lasów, rozległe wysokopienne lasy różnych typów z łąkami, haliznami, zrębami, najmłodszymi uprawami, strumykami. Po lęgach dość często spotykany na polach uprawnych („Zoologia dla leśników + przypisek autora).

A także rejony skaliste i wybrzeża morskie („Przewodnik ptaki” K. Hudec).
tryb życia Kruki nadmiar żeru zakopują, są wówczas niekiedy obserwowane przez inne kruki, które potem podkradają swym kompanom zakopaną zdobycz. Ostatnio nauczyły się patrolować np. autostrady, gdzie można dość często znaleźć rozjechaną przez samochody zwierzynę. Podążają tez wytrwale śladem myśliwego, by skorzystać choć z resztek upolowanego zwierzęcia. Od żeru potrafią odpędzić np. dzika wskakując mu na grzbiet i dziobiąc go w zad. Kiedy są rozdrażnione stroszą pióra na gardle. Poza tym są jednymi z najinteligentniejszych ptaków na ziemi: umieją np. zdjąć ze skobla niedomkniętą kłódkę przesuwając dziób przez oczko metalowego ogrodzenia, uwalniając się w ten sposób z klatki – ( „Towarzystwo Kruków” -Animal Planet).

Kruki łączą się w pary prawdopodobnie na całe życie. W okresie jesienno-zimowym skupiają się w grupach rodzinnych, lecz nigdy nie przyłączają się do stad innych krukowatych. W niewoli można ich nauczyć niektórych słów ludzkiej mowy. No i oczywiście lubią podkradać i gromadzić wszelkie błyskotki. Zdobycz unoszą również w pazurach, co z reguły cechuje drapieżne ptaki. Swoja nazwę zawdzięczają wydawanemu przez siebie głosowi: kork-kork-krk-krk („Zoologia dla lesników”...)

[i troszkę z własnych obserwacji...
... Scenę zapewne zachowania terytorialnego obserwowałem bez lornetki a ptaki rozpoznałem po sylwetkach i głosie. Myszołów krążył z lekko zadartymi skrzydłami a sylwetkę miał krępą z szerokim wachlarzowatym ogonem. Odzywał się swoim przeciągłym hijee. Dwa Kruki zaś nie sposób było pomylić z innymi ptakami po ich czarnej sylwetce z klinowatym /nieco trójkątnym/ ogonem i gardłowym krakaniu, jakże innym niż skrzeczenie gawronów. Ptaki kołowały mniej więcej na tej samej wysokości. Obecność samotnego drapieżnika chyba nie spodobała się krukom, jak i też pewnie ich rozzuchwaliła. Zaczęły więc przeganiać myszołowa, który ratował się ucieczką wykonując szybkie zwroty. Ostatecznie dał za wygraną i wzbił się ponad kruki, gdzie samotnie jeszcze przez pewien czas krążył.
W podobnej sytuacji niedawno znalazł się krążący nad polem samotny kruk z pojedynczym myszołowem. Ich tory lotów niemal przecinały się na tej samej wysokości /przynajmniej tak to wyglądało z dołu/. Wydawało mi się, ze kiedy drapieżnik i czarny ptak krzyżowały się w powietrzu to drgnęły nerwowo, jakby dochodziło do małego spięcia /a może to tylko takie wrażenie?/. To już pozostanie ich tajemnicą.
A jeśli już o starciach z myszołowem mowa, to bywa tak, że nasz najpospolitszy drapieżnik jest górą. Pamiętam taką scenkę: dwa kruki przechadzały się po polu na swój kruczy sposób stawiając nieco koślawe kroki i niezgrabnie kiwając się na boki. I nagle, sam diabeł wie skąd na skraju pola pojawił się jak duch myszołów. Był to „albinos”, a tak na serio to po prostu myszak w jasnej odmianie, co u tego drapieżnika nie jest takie niezwykłe. Z nieznanych początkowo mi przyczyn czarne ptaki mu przeszkadzały. A więc sprintem po ziemi ruszył na nie i wyszło mu to całkiem sprawnie. A kruk , który był najbliżej drapieżnika o dziwo odleciał! Na wszelki wypadek myszołów jeszcze też przypuścił atak z niskiego przelotu. A po wylądowaniu nieoczekiwanie zgarnął szponami coś drobnego, czarnego, zawrócił i odfrunął w stronę przydrożnych drzew. Stawiam przysłowiowego konia z rzędem, że przyczyną awantury był jakiś gryzoń, którego właśnie przed chwilą porwał z ziemi myszołów. Pewnie tę zdobycz z kolei wcześniej wytarmosił z gleby kruk. I nie bardzo to się spodobało drapieżnemu ptakowi.
W niektórych sytuacjach krukowi jednak odwagi nie brakuje. Dotychczas dwa razy zdarzyło mi się obserwować czarnego ptaka krążącego dzielnie „skrzydło w skrzydło” z dwa razy większym od siebie bielikiem (na Warmii i w Toruniu zimą). Niedaleko Olsztyna kruk w czasie tego kołowania wykonywał niespokojne ruchy, jakby przymierzał się do wykonania w powietrzu śruby. Za drugim razem po prostu krążył przez chwilę razem z orłem kracząc donośnie i „siedząc” mu na skrzydle. Być może drapieżny ptak naruszył jego rewir, a kruk ani myślał ustąpić pola…

Toki kruków należą do widowiskowych. Czarny ptak wznosi się ostro w górę, jak poderwana nagle przez pilota maszyna, a kiedy pikuje w dół lotem ślizgowym to wykręca w powietrzu śrubę obracając się dookoła własnej osi /29.04.03 r./ Z kolei 27.09.03 r. nad polem, niedaleko ruin zamku pojawiły się dwa kruki. Lecąc głośno krakały i wykonywały gwałtowne zwroty i jakieś koziołki. Kiedy zbliżyły się, to zobaczyłem jak to wygląda: jeden z nich znalazł się trochę poniżej drugiego i wówczas w locie z lekko ugiętymi skrzydłami obrócił się grzbietem do ziemi wyciągając pazury do swego kompana sunącego mniej więcej nad nim! A chwilkę później kolejny obrót i już w normalnej pozycji kruki odleciały. Cóż to był za widok ...
Na początku sierpnia w Tatrach zatrzymałem się w schronisku na polanie chochołowskiej . Tego samego dnia wieczorem, jak i następnego rano spotkałem kruka przesiadującego na paliku od ogrodzenia dla owiec. Było to niedaleko schroniska i blisko kapliczki, w której złapano filmowego Janosika. Odzywał się tam cichym krakaniem. Przekręcał głowę, jakby próbował jednym okiem skuteczniej obejrzeć niebo. Na wietrze stroszyła mu się charakterystyczna „broda”. Potem chodził po polu i coś tam wydziobywał. Raz przeleciał bliziutko, jakieś 30-40 metrów ode mnie, gdy szedłem szlakiem. Ten kruk wyglądał na zadomowionego w okolicach schroniska.
Dokładnie w pierwszy dzień wiosny na lotnisku wylądowały dwa kruki. Pamiętam, że strasznie dmuchało i ledwie panowałem nad statywem, a to co zobaczyłem przez lunetę zaskoczyło mnie i jednocześnie zachwyciło … otóż jeden czarny ptak skubał w kark czy tył głowy drugiego! Taki kruczy pocałunek … To wydarzenie mailowo „przedyskutowałem” z ekspertem od kruków Arturem Koziarzem z Warszawy. I coż on na to? Wcale nie był zdziwiony takim zachowaniem czarnych ptaków. Takie muskanie się, to jest ich naturalny przejaw więzi partnerskiej. Pora roku też pasowała, bo tokować zaczynają z pierwszymi promieniami styczniowego słońca. Według niego obserwowałem bardzo zżytą parę. A co do zżycia u kruków, to w miesiącach poza lęgowych jesiennych i zimowych nieraz widywałem po dwa kruki sprawiające wrażenie pary. Moje skromne obserwacje potwierdzają więc znaną prawdę o krukach, że jak orły łączą się w pary na całe życie.
Z innych ciekawostek utkwiła mi w głowie taka scenka: na zoranym polu zamarudziła para kruków. Ten, którego obserwowałem od dłuższego czasu naraz wyciągnął się do przodu, otworzył szeroko dziób i … cisza! Żadnego krakania, nic jakby mu głos odjęło! Niemy krzyk kruka.
I tym razem w wyjaśnieniu tego początkowo zupełnie niezrozumiałego dla mnie zjawiska z pomocą przyszedł mi Artur Koziarz. Przyczyna takiego nietypowego zachowania mogła być dość groźna dla życia kruka. Po prostu te ptaki są wszystkożerne i często połykają na polach rożne rzeczy zupełnie nie nadające się do przełknięcia, w tym drobne przedmioty pozostawione w czasie prac polowych. „Niemy krzyk” był więc najprawdopodobniej próbą wykrztuszenia tego przedmiotu.

"Rozdziobią nas kruki i wrony", ten znany z lektury cytat jak się okazuje chyba nie jest tylko literacką fikcją, bo kruki potrafią być naprawdę zadziorne ...
W połowie listopada wybrałem się na pola za ruinami zamku Dybowskiego. Blisko wału przeciwpowodziowego, w okolicach fortu X na konarach drzew siedziały dwa stare bieliki. W blasku wyglądającego czasami zza chmur słońca bieliły się ich sterówki. Kucnąłem za wałem słomy w odległości ok. 150 – 200 m od nich. Tymczasem orłany czuwały nie bezpośrednio nad Wisłą, lecz nad polem. I to był ich błąd, bo jak się potem okazało ten teren należał zapewne do kruków …
Spokojnie podziwiałem bielika omiatającego okolicę swym orlim wzrokiem, kiedy nagle usłyszałem ostre jedyne w swym rodzaju krakanie. Kruki pojawiły się nie wiadomo skąd i bez wahania zaatakowały bieliki ! . Wpierw tylko jeden „orzeł” zerwał się gwałtownie z drzewa i czmychnął nisko nad polem przeganiany przez czarne ptaki. Ratował się unikami na boki. Raz próbował bronić się „po swojemu” obracając się szponami do nadlatującego z góry kruka. Ale miał chyba na to za mało miejsca między drzewami, bo wykonał tylko ćwierć obrotu.
Gdy drugi bielik opuścił swoje stanowisko obserwacyjne, to zaraz obskoczyły go te dwa kruki. „Orzeł” odleciał w ślad za swym kompanem nad Wisłę….
Przyznam szczerze, że stałem zdumiony na polu zastanawiając się, jak przynajmniej dwukrotnie większe do kruków bieliki mogły tak dać się zapędzić w przysłowiowy kozi róg. Zaraz jednak zastanowił mnie ten nieudany i przerwany manewr obrony. Może to jest właśnie jakieś wyjaśnienie? Kruki zaatakowały w miejscu nazwijmy to ogólnie „zakrzaczonym”, a to ogranicza możliwości manewrowe i bojowe tak dużych ptaków, jak bieliki. Ale to tylko moja interpretacja.
Panowie, czapki z głów przed krukami!...]
pokarm Głównie padlina, nawet silnie rozłożona. Poza tym odpadki zbierane na ziemi („Ptaki przewodnik” K. Hudec).

Młode ssaki i ptaki, ślimaki, małże, ryby, owoce, ziarno itp. („Zoologia dla leśników” ...).

Wykrada również pisklęta z gniazd np. bielików pod nieobecność spłoszonej przez człowieka wysiadującej samicy (Komitet Ochrony Orłów).
gniazdo Zakłada na wysokich drzewach w najmniej odwiedzanych przez człowieka częściach lasu, niekiedy na skałach śródleśnych. Duże gniazdo buduje samica z cieńszych gałęzi, chrustu, mchu i traw. Jest ono użytkowane przez wiele lat. Nie znosi bliskiego towarzystwa innych wysiadujących kruków ("Zoologia dla leśników...)
ochrona Jego liczebność zwiększa się, miejscami jest dość liczny. Może poważnie uszkadzać tusze zwierząt upolowanych przez myśliwych („Przewodnik ptaki”...).
jaja Już na przełomie lutego i marca składa 4-6 zielonkawych jaj w szare i brunatne plamy oraz kropki. Wysiaduje przeważnie samica przez 3 tygodnie. Młode pozostają w gnieździe przez ok. 40 dni i są hałaśliwe ("Zoologia dla leśników...)
uwagi Główne źródło: „Zoologia dla leśników” – A. Haber, M. Nunberg, ANIMAL PLANET, trochę z własnych obserwacji
piśmiennictwo

Komentarze

borys borysu.g@gmail.com
6 sierpnia 2010

Witam obecnie przebywam na wakacjach w Lazach niedaleko Koszalina i bardzo chcialbym się dowiedziec, jakie mam szanse na spotkanie kruka w tej wlasnie okolicy

Artur Koziarz z Warszawy
7 grudnia 2005

Wielokrotnie obserwowałem takie zachowanie kruków. Toich stała praktyka w odniesieniu do wszelkich większych ptaków, które sąosiadłe, bądź znajdą się na ich terytorium. Akurat Kruki są częstymi sąsiadami bielików;na Pomorzu, Mazurach, nad wielkimi zbiornikami i niezależnie od tego zawszeprześladują bieliki.

Powiedziałbym nawet, że traktują je treningowo.

Opisywane przez Pana wydarzenie miało miejscejesienią i przypuszczałbym, że bieliki były wędrowne. Kruki najprawdopodobniejbyły na swym terytorium. Kruki mają w swej osobowości...tak, osobowości, niecharakterze...napastliwość. Są oportunistami i zawsze wiedzą czego chcą, orazna co je stać. Ta para oczywiście zaniepokoiła się obecnością bielików i stalezapewne miała je na oku. Od razu było postanowione, by bieliki stąd przegnać. Krukbezpardonowo atakuje bielika w locie, wiedząc doskonale, że jest szybszy, zwrotniejszyi bardziej zaciekły. Nie boi się bieliczej demonstracji szponów i odwracania naplecy, bo wie, że nie zbliży się tak bardzo, by być schwytanym. Poza tym wie, żenapastowany bielik będzie w odwrocie, a skoro już jakieś stworzenie ucieka, to krukma przewagę. Również wielokrotnie obserwowałem to, co Pan i wiem, że miejsceataku jest Krukom właściwie obojętne i zdarza się nawet wysoko i na otwartejprzestrzeni. Być może gałęzie i mało miejsca do manewrów dla bielika dodatkowoje ośmielały. Zgodziłbym się z tym. Wielokrotnie nad morzem obserwowałem pościgKruków za bielikiem. Atakowały od tyłu, zdaje się, że z tego samegopułapu i chwytały nawet za pióra ogona lub skrzydeł. Szczególnie odważniei zaciekle traktują tak młode, niedoświadczone bieliki, które szybko wpadają wpopłoch.

To, co Pan obserwował miało miejsce w listopadzie. Załóżmywięc, że bieliki atakowała osiadła tu para kruków. Nie były na pewnozobligowane instynktem obrony młodych, które dawno już tu nieobecne. Wchodziłchyba tylko instynkt terytorialny. Ponieważ obserwował Pan dorosłebieliki[widział Pan białe sterówki],kruki wiedziały, że to nie przelewki i żeptaki są silne i trzeba maksymalnie napędzić im strachu. Były solidarne iniereformowalne. Bieliki w porach przejściowych podejmują wędrówki, nawetosobniki stare. Wtedy szczególnie lubią okolice rzek, też Wisły. Nie zależy imjednak na dłuższym pobycie gdziekolwiek. W takim razie mogły nie zagościć długow tym miejscu, jeśli Kruki były zbyt napastliwe. A jeśli bieliki były osiadłe, tochyba przyzwyczajone były do tego folkloru, niezależnie w jaki popłoch wpadaływ obliczu kruczych ataków.

W miesiącach letnich i u schyłku lata dorosłe Krukiwprawiają swe młode w lataniu "szczując" nimi bieliki i każdegowiększego ptaka w okolicy. Młodziki całą 2-5 osobniczą gromadą ścigają wtedybielika, który leci w pełnym chaosie. Stara się bronić, ale doskonale czuje, żejedynym wyjściem jest ucieczka. Nie ma zaciekłości do powietrznej walki.

Na wyspie Wolin znam gniazdo bielików położone wodległości około 2 kmod morskiego klifu. Ten obszar jest też terytorium kruczej pary, zagnieżdzonejna starej sośnie tuż na klifie. Kruki patrolują niebo nad gniazdem bielików istale ich pilnują. Każdą okazję spotkania wykorzystują, by gnębić bieliki, którepo kilka razy dziennie zjawiają się na plaży, bo ona jest najatrakcyjniejszymmiejscem zdobywania pokarmu w całym rewirze. Zawsze mam wrażenie, że Krukibawią się tymi awanturami z sąsiadami, czy też przybyszami. Gdy już dojdzie dotych pogoni, angażują się w nie z całymi emocjami. Ale dziwna rzecz: gdyobserwowałem o świcie plażę, spotykałem spacerujące na granicy fal i lądu Krukii ...bieliki. Tu sąsiedzi, demonstracyjnie, jakby nie zwracali na siebie uwagi,choć ptaki trzymały spory, świadomy dystans. Nie widziałem, bykiedykolwiek bielik zachowywał się napastliwie i prześladowczo w stosunku doKruków. Zawsze jest na odwrót, ale może dzieje się to tylko wtedy, gdy Krukichcą się pobawić? Może działa tak ich krucza adrenalina?

Oczywiście są terytorialne i nie będa tolerowały takwielkich intruzów. Ich widok musi budzić w nich białą gorączkę. Mało tego.Widziałem Kruki napastujące czaple siwe oraz żurawie, ale nie na przykładrybołowy. Czaple czy żurawie w żaden sposób nie zagrażają krukom, a ichwielkość nie jest z pewnością jedynym powodem dla którego Kruki ścigają je. Mamswoją teorię, że chodzi o krucze pląsy i zabawę. Tak, jak częściowo zbielikami. To trochę okrutne z ich strony, ale one takie są: mądre, plastycznei oportunistyczne. No i wszędzie potrafią przeżyć. Z kolei nie ścigająrybołowów. Rybołów jest zwrotny i zwinny, w locie potrafi być niezwykle groźny.Sam wypatruje bielika, który upoluje akurat rybę po ty, by w prześladowczympościgu odebrać mu ją. To stały proceder rybołowa. Traci w ten sposób sporoenergii, ale widocznie opłaca mu się to o wiele bardziej, niż patrolowanierewiru, a potem wydźwigiwanie się z rybą ponad taflę wody. Rybołów nurkuje zarybą, podczas gdy bielik zbiera ją tuż spod powierzchni. Rybołów w locie jestświetnym wojownikiem. Doskonale wiedzą to Kruki i nie podejmują pościgów czyzabaw.

Nie napisał Pan w swoim tekście, czy Pana zdaniemobserwowane bieliki obecne tam były długo...To mogłoby podpowiedzieć, jaki byłcharakter ich przebywania-osiadły, czy wędrowny. Prawdopodobnie obserwował Panmałżeństwo, ale to akurat o niczym nie świadczy. Widział je Pan jednego dnia, czydłuższy czas?

M. Caprari caprarim@op.pl
27 października 2005

Dzisiaj (27.10.2005) podczas popołudniowego spaceru z psami w Lasach Rembertowskichzobaczyłam samotnego kruka, po raz pierwzy w tej okolicy. Z poczatku dobiegło mnie nietypowe krakanie, przypominajace... granie na trębce, potem udalomi sie dostrzec samego ptaka a galezi wysokiej sosny. Co do jego tozsamosci upewnilam się obserwując ptaka w locie: przypominal nieco drapieznego ptaka, a jego ogon nie pozostawial watpliwości, klinowate zakonczenie, wskazywaly ze to naprawde kruk. Co ciekawe, w niedalekiej brzezinie w tym samym czasie odbywal się "sejmik" srok- było ich przynajmniej kilkanascie, i to tez ciekawe, bo zazwyczaj sroki nie zapędzają się dośrodka lasu, tu nieodmiennie "rządzą" dośc liczne sojki, ktore zagladają też do rembertowskich ogrodow. Wszystkie ptaki wydawaly sie czymś bardzo podekscytowane, choc na oko nie było widac powodu ich zdenerwowania, takze i moje bardzo wyczulone psy (bloodhoundy) niczego szczególnego nie zauważyly.

Artur Koziarz, obserwator. romulus@mgt.pl
16 stycznia 2003

Niezwykle ciekawe opisy kruczych zwyczajów daje hrabia Kazimierz Wodzicki, w swym dziele "Zapiski ornitologiczne" z 1889 roku. W części VII pt. KRUK czytamy: "Rozumem jest małpą w ptasim rodzie, drapieżnością i żarłoctwem jest wilkiem..."


O więzach rodzinnych kruków pisze w sposób następujący: "Dopóki dzieci pomocy rodziców potrzebują, trzymają się razem, gdy zaś wyuczone i wychowane, rozpędzają młodzież, wszakże do przyszłej wiosny trzymają się okolicy i w tej bliskości, że na każde zawołanie rodziców dzieci się do uczty jawią. Wie kruk zawsze gdzie krukowa, rodzice znowu wiedzą o pobycie krucząt."


O sposobach polowania kruka, Wodzicki pisze: "...ze wszystkich znanych mi ptaków, on jest najszkodliwszym i najniebezpieczniejszym. Rozum, zręczność, siła, przezorność ułatwiają mu łowy; równie zręcznie łowi dziobem jak szponami, jedynie w locie ptaka złowić nie jest w stanie [...], dalej rozwija; Na kuropatwy poluje niczym uczony ptak. Upatrzywszy stadko, czy to na roli, czy na śniegu, przelatuje nad nim kilka razy, trzepocze się, krakając, i tak zastraszy nieszczęśliwe kurki, że leżą jak martwe bryłki i brać się dają. Wielkie szkody w kuropatwach wyrządza, a twierdzą, że jeszcze większe w bażantach.”


Nie było w Europie bardziej prześladowanego zwierzęcia niż wilk i kruk. Doprowadziło to niemalże do wymarcia jego populacji. Jednak rozpoczęta po II wojnie światowej istna ofensywa w obronie kruka, pozwoliła odnowić zasoby gatunku. Dziś jest szeroko rozpowszechnionym ptakiem, ale nigdzie nie jest liczny, również z tego powodu, że krucza para ma w swym posiadaniu rozległe terytorium. Wszędzie, więc, gdzie się pojawi musi być uważany za wspaniałość przyrody.

Artur Koziarz wielbiciel KRUKÓW romulus@mgt.pl
8 stycznia 2003

Kruka charakteryzuje niezwykle silna i emocjonalna więż z partnerem, jest to zupełna monogamia, posunieta do całkowitej solidarno.ci z partnerem. Każd. odległo.ć partnerzy przebywaj. ramię w ramię, broni.c się nawzajem, dbaj.c o siebie w każdym szczególe. Dlatego s. mistrzami przetrwania. Natura obdarzyła je jeszcze długowieczno.ci.. Angielscy ornitolodzy stwierdzili przypadek, gdy po smierci samicy w porze, gdy w gniezdzie były pisklęta, osamotniony partner natychmiast przywołał do pomocy w opiece nad nimi innego kruka. Wyci.gnięto hipotezę, że może byc to jedno z ich dzieci z poprzedniego roku, albo co też mniej prawdopodobne, zastępcza partnerka. Ten ptak nie ma sobie równych.

Nasza oferta | zobacz pełną ofertę

dysponujemy:
  • inwentaryzacją krajoznawczą regionu
wykonujemy:
  • aktualizacje treści turystycznej map, przewodniki
  • oceny oddziaływań na środowisko (Natura 2000)
  • oceny stanu ekologicznego wód (Ramowa Dyrektywa Wodna UE)
  • prace podwodne, poszukiwawcze
prowadzimy:
  • nurkowania zapoznawcze, turystyczne, szkolenia specjalistyczne
statystyki | realizacja : nesta.net.pl